W CISZY

Wielki Post zawsze kojarzy mi się z ciszą. Nie z ciszą wymuszoną, ale z taką, która zaprasza.

Ciszy chyba najbardziej dziś brakuje. Żyjemy w świecie pełnym dźwięków, powiadomień, rozmów, komentarzy, wiadomości. Nawet gdy jesteśmy sami, coś gra, coś mówi, coś świeci. Boimy się ciszy.

Jezus przed rozpoczęciem swojej publicznej działalności poszedł na pustynię. Czterdzieści dni ciszy. Czterdzieści dni samotności. Bez tłumu, bez rozgłosu, bez działania. Tylko On i Ojciec. Może właśnie dlatego ta pustynia była tak ważna — bo w ciszy wszystko staje się wyraźniejsze.

Wielki Post jest dla mnie zaproszeniem do takiej właśnie ciszy. Do wyłączenia tego, co zagłusza. Do ograniczenia słów, które nie są potrzebne. Do zatrzymania się choć na chwilę w ciągu dnia i pobycia bez pośpiechu. W ciszy zaczynam słyszeć to, co naprawdę dzieje się we mnie. Moje lęki. Moje pragnienia. Moje niewypowiedziane pytania.

Cisza nie zawsze jest łatwa. Czasem obnaża to, co boli. Pokazuje prawdę, od której w biegu można uciec.

A właśnie w ciszy Bóg mówi najdelikatniej. Nie narzuca się. Czeka.

Dlatego Wielki Post tak bardzo potrzebuje ciszy. Bo bez niej trudno usłyszeć kroki Jezusa idącego Drogą krzyżową. Trudno zrozumieć sens Jego milczenia przed oskarżycielami. Trudno wejść w głębię Jego cierpienia i miłości.

Cisza leczy. Uspokaja serce. Porządkuje myśli. Pozwala spojrzeć na siebie bez masek. Właśnie dlatego warto podjąć post nie tylko od jedzenia, ale od hałasu. Od nieustannego mówienia. Od potrzeby komentowania wszystkiego.

Największa przemiana może zacząć się wtedy, gdy odważymy się na chwilę ciszy. Bo w tej ciszy pozwolimy Bogu mówić.



Emilia

do góry